﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Proces przeciw klasie"> 
<author_1="Jerzy Eljasiak"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-12-17"> 
<month="12"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

11 kwietnia 1953 roku na wybrzeżu w okolicach Ostii znaleziono trupa młodej dziewczyny. Uczestniczka licznych eskapad i podejrzanych zebrań w pałacyku myśliwskim „Capocotta”, Vilma Monlesi, zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. W aferę zamieszane były najwybitniejsze osobistości dzisiejszych Włoch, wśród nich syn ministra spraw zagranicznych, Piero Piccioni. Ze zrozumiałych względów policji i rzymskim „wyższym sferom” zależało na zatuszowaniu skandalu. Ale sprawa zanadto „śmierdziała", by można było ją zbyć nieudolnie sfabrykowanym komunikatem. Nie pomogły też prowokacyjne oskarżenia przeciw dziennikarzowi, który nie wierząc w oficjalny komunikat domaga się ukarania sprawców zbrodni. Doszło do sensacyjnego procesu, w czasie którego jeszcze raz wyszedł na światło dzienne upadek chadeckich polityków, całkowity upadek moralny dzisiejszych władców Italii. Po co o tym wszystkim piszę? Wydaje mi się to konieczne przed przystąpieniem do oceny nowego włoskiego filmu, który właśnie oglądamy na naszych ekranach. „Proces przeciwko miastu" (bo o nim tu mowa), podobnie jak film „Rzym godzina 13" jest filmem, którego powstanie podpowiedziało bezpośrednio samo ponure, tragiczne życie współczesnych Włoch. I choć filmowi Zampy niedostaje wielkości dzieła de Santisa, daleko mu do skupionej pasji „Złodziei rowerów", czy liry wyrazu „Cudu w Mediolanie”, to jednak nie jest on tylko zręcznie zrobionym obrazem kryminalnym, jakby to chcieli widzieć niektórzy. Dlaczego? ...Na brzegu morskim niedaleko Neapolu odkryto zwłoki pana Gennaro Ruotolo. W mieszkaniu policja znalazła jego żonę Emilię, z poderżniętym gardłem. Śledztwo nie daje żadnych rezultatów. Odważnego, uczciwego sędziego, który zabiera się do rozwikłania ponurej zagadki wszyscy usiłują przekonać o bezcelowości jego wysiłków. Tak zaczyna się „Proces przeciwko miastu". Prawda, że uderzające analogie do „skandalu Montesi"? Analogie które pogłębiają się wraz z każdym epizodem filmu.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
